Woda to coś normalnego, naturalnego i zwykłego. Natomiast odpowiednie jej podanie powoduje, że nagle staje się napojem ekstrawaganckim, eleganckim, napojem pełnym życia. Wodę można podać w zwykłej szklance – grubo ciosanej, topornej albo w kubku… Można też zaskoczyć gości elegancją, podając wodę mineralną w unikatowym kieliszku do wody.
Woda na stole ma swoją historię – od glinianych kubków do kryształowych gobletów
Eleganckie podawanie wody to nie współczesny kaprys, ale tradycja stara jak same uczty. Już starożytni Rzymianie serwowali wodę w szklanych naczyniach ozdobnych wersjach podczas biesiad, choć szkło było wtedy luksusem dostępnym nielicznym. Grecy z kolei używali specjalnych amfor do chłodzenia wody – wlewali ją do glinianych naczyń, które dzięki porowatości utrzymywały niższą temperaturę. Persowie poszli o krok dalej i tworzyli lodowce zwane yakhchal, gdzie przechowywali lód do schładzania wody podawanej gościom.
Prawdziwa rewolucja przyszła w XVI wieku z Wenecji. To właśnie na wyspie Murano szklarze opanowali sztukę tworzenia przezroczystego, krystalicznie czystego szkła – cristallo. Wenecjanie jako pierwsi w Europie zaczęli produkować kieliszki specjalnie do wody, zdobione grawerunkami i złoceniami. Szkło stało się na tyle cenne, że w 1291 roku wszystkie szklarnie przeniesiono na Murano, by chronić tajemnice produkcji. Weneckie goblety do wody trafiały na dwory królewskie i kosztowały fortunę – pojedynczy kieliszek mógł być wart tyle, co koń. W kulturze japońskiej z kolei woda zawsze miała wymiar duchowy. Ceremonie parzenia herbaty zaczynały się od podania czystej wody w specjalnych miseczkach – to był rytuał oczyszczenia przed degustacją. Dziś tradycja eleganckich naczyń do wody wraca do łask, bo rozumiemy to, co wiedzieli już nasi przodkowie: sposób podania zmienia całe doświadczenie picia.
Włoskie goblety
Takie szklane kieliszki do wody to inaczej goblety. Nazywają się tak ze względu na ich większą pojemność od zwykłych kieliszków. Mogą pomieścić od 200 ml wody do nawet 450 ml. Z podawania wody w kieliszkach słyną zwłaszcza Włosi, którzy doskonale wiedzą, że woda idealnie przepłukuje kubki smakowe. Zwłaszcza, że woda we Włoszech, w każdym regionie ma podobno inny smak. A Włosi są smakoszami wody i doskonale zdają sobie z tego sprawę, że ten popularny napój, wypity przed skosztowaniem wina, wyostrzy zmysły smaku.
Gazowana czy niegazowana? Każda woda wymaga innego kieliszka
Wybór kieliszka to nie tylko kwestia estetyki – typ wody dyktuje kształt naczynia. Woda gazowana najlepiej smakuje w wąskich, wysokich kieliszkach, które zachowują bąbelki dwutlenku węgla znacznie dłużej. Szerokie, płaskie naczynia sprawiają, że gaz ulatnia się w kilka minut i zostaje mdła, niesmaczna woda. Sommelier wody – tak, istnieje taki zawód – Martin Riese z Los Angeles serwuje wodę gazowaną wyłącznie w kieliszkach typu flute, podobnych do tych do szampana. Twierdzi, że różnica w smaku jest ogromna.
Woda niegazowana wymaga szerszych kieliszków, które pozwalają wyczuć subtelne nuty mineralne. Optymalna temperatura serwowania to 10-12 stopni Celsjusza – wtedy smak jest najbardziej wyrazisty. Woda gazowana lubi być chłodniejsza, najlepiej 6-10 stopni. Jeśli dodajemy lód, kieliszek powinien być jeszcze pojemniejszy, żeby kostki nie wypychały wody. Plasterki cytryny czy limonki pasują do wysokich, wąskich naczyń – tam pięknie opadają na dno i powoli uwalniają aromat. Zioła świeże, jak mięta czy rozmaryn, lepiej wyglądają w niskich, szerokich gobletach. Francuzi mają na to prostą zasadę: woda musująca w kieliszku smukłym jak wieża Eiffla, woda spokojna w kieliszku szerokim jak Sekwana.
Coś o elegancji
Specjalne kieliszki, które służą do podawania wody, cieszą oko i myśli. Nadają piciu wody coś z tajemniczego rytuału i prawdziwej elegancji, zwłaszcza, że kieliszki są o różnym kształcie i barwie. Mogą być ze szkła kryształowego, hartowanego lub sodowo-potasowego. Szkło kryształowe jest najbardziej eleganckie i wykwintne, ale i bardzo trwałe. Warto jednak pamiętać, że kryształy myjemy delikatnie, w rękach pod bieżącą wodą.
Szkło hartowane jest szkłem bardzo odpornym na zarysowania, stłuczenia czy wykruszenia. Charakteryzuje się zazwyczaj jednolitością, jeśli chodzi o kolorystykę i prostymi formami. Można z powodzeniem myć je w zmywarce, takie kieliszki są więc bardzo praktyczne. Natomiast szkło sodowo-potasowe jest tanie, można myć je w zmywarce, choć zdarza się, że zmatowieje. Jest tanie w porównaniu ze szkłem hartowanym i kryształowym.
Nawet najdroższe kieliszki stracą blask, jeśli źle o nie dbamy. Największy błąd to mycie w wodzie powyżej 60 stopni Celsjusza – wysokie temperatury powodują mikrouszkodzenia szkła, które z czasem matowieją. Agresywne detergenty z chlorem czy fosforanami zostawiają nalot, który przesłania przezroczystość. Kieliszki kryształowe wymaga ręcznego mycia w letniej wodzie z dodatkiem delikatnego płynu i natychmiastowego osuszenia miękką, bawełnianą ściereczką. Zostawienie do samodzielnego schnięcia to przepis na smugi i ślady po kropelkach.
Przechowywanie też ma znaczenie. Stare zasady mówią, żeby stawiać kieliszki do góry nogami, ale to błąd – zamknięte powietrze w kieliszku tworzy wilgoć i nieprzyjemny zapach. Lepiej stawiać kieliszki normalnie, na czystych półkach wyłożonych miękkim materiałem. Osad wapienny usuwa się octem rozcieńczonym z wodą w proporcji 1:3, a polerowanie lnianą ściereczką przywraca szkłu pierwszą młodość. Te proste zabiegi sprawiają, że kieliszki zachowują elegancję przez lata, a nie miesiące.
Coś o kształcie
Kształt, jaki mogą przybierać kieliszki do wody jest naprawdę różny. Mogą to być beczułki, ostrosłupy, tulipany… Nie ma jakiejś jednej wytycznej. Szkło może być jednolite, może być grawerowane, kolorowe lub białe albo przezroczyste. Mogą być na cienkiej lub grubszej nóżce. Na stole ciekawie się prezentują pośród kieliszków do wina.
Warto znać konkretne marki, które wyznaczają standardy. Austriacki Zalto produkuje kieliszki do wody ręcznie dmuchane, kosztujące od 150 do 300 złotych za sztukę – ich seria Denk’Art to ikona designu, lekka jak piórko i niezwykle wytrzymała. Włoski Bormioli Rocco oferuje linię Bodega – proste, ponadczasowe kieliszki od 15 złotych, które znajdziemy w większości europejskich restauracji. Niemiecki Riedel, słynący z kieliszków do wina, ma również serie Vinum i Ouverture do wody, gdzie ceny zaczynają się od 80 złotych. To właśnie te marki pojawiają się na stołach restauracji z gwiazdkami Michelin i w domach koneserów. Polskie Krosno również ma w ofercie eleganckie goblety z linii Venezia czy Prestige, które łączą przystępną cenę z solidnym wykonaniem.
Warto zadbać, by kieliszki do wody podkreślały klimat wnętrza – by powiało od nich nowoczesnością, minimalizmem lub barokowym przepychem albo delikatnym romantyzmem.
Kiedy napełnić kieliszek? Protokół podawania wody, który zaskakuje
Istnieją konkretne zasady podawania wody, które odróżniają zwykłą kolację od przyjęcia z klasą. Pierwsza reguła brzmi: wodę nalewa się przed podaniem wina, nigdy po. Woda przygotowuje kubki smakowe i oczyszcza język – dopiero potem można w pełni docenić aromat trunku. W restauracjach ze gwiazdkami Michelin kelnerzy dolewają wody dyskretnie, zawsze z prawej strony gościa, nie pytając o pozwolenie. Kieliszek napełnia się maksymalnie do dwóch trzecich wysokości, nigdy po brzegi – to wygląda tandetnie i utrudnia picie bez rozlewania.
Na stole kieliszek do wody stoi zawsze po prawej stronie, nieco z tyłu za talerzem, tworzą trójkąt z kieliszkami do wina. To układ obowiązujący w protokole dyplomatycznym i hotelach pięciogwiazdkowych na całym świecie. W domowym wydaniu możemy sobie pozwolić na więcej swobody, ale zasada dolewania pozostaje – gospodarz uważnie obserwuje kieliszki gości i dolewa wodę, zanim ktoś musi prosić. To gest uwagi i gościnności. Francuzi mają powiedzenie: „Pusty kieliszek do wody to wstyd gospodarza”. I trudno się z tym nie zgodzić, zwłaszcza gdy woda podana jest w pięknym, eleganckim naczyniu, które samo w sobie jest ozdobą stołu.

