W Polsce co roku na objawową zakrzepicę żył głębokich zapada 56 tys. osób. Zatorowość płucna, czyli najgroźniejsze powikłanie zakrzepicy, dotyka kolejnych 35 tys. osób. Te dane, cytowane od ponad dekady, przytacza Grupa ds. Hemostazy Polskiego Towarzystwa Hematologów i Transfuzjologów. Podstawą leczenia i profilaktyki pozostają leki dobrane przez lekarza, ale naukowcy od lat sprawdzają, czy dieta potrafi wesprzeć układ krążenia. Kwasy omega-3, czosnek, kurkuma i imbir mają udokumentowany wpływ na krzepliwość krwi, choć te same produkty w większych ilościach mogą wchodzić w konflikt z lekami przeciwzakrzepowymi.
Zakrzepica żył głębokich rozwija się po cichu, zanim zdąży zaboleć
Zakrzepica żył głębokich polega na powstaniu skrzepu w głęboko położonej żyle, najczęściej w łydce lub udzie. Do jej powstania prowadzi spowolniony przepływ krwi, uszkodzenie ściany naczynia lub nadmierna krzepliwość, co opisuje klasyczna triada Virchowa, znana lekarzom od XIX wieku jako podstawowy model wyjaśniający powstawanie zakrzepów żylnych. Choroba dotyczy przede wszystkim osób starszych. Po 65. roku życia zachorowalność jest ponad trzykrotnie wyższa niż w grupie osób w wieku 45-55 lat. Żylna choroba zakrzepowo-zatorowa jako całość dotyka najczęściej seniorów po osiemdziesiątce.
Nieleczona zakrzepica bywa punktem wyjścia do zatorowości płucnej. Oderwany fragment skrzepu trafia z prądem krwi do płuc i blokuje tam naczynie. Bez leczenia śmiertelność zatorowości płucnej sięga około 30%. Przy wczesnym rozpoznaniu i prawidłowym leczeniu spada do 2-8%, wynika z danych laboratoriów ALAB. Połowa chorych z zakrzepicą żył głębokich rozwija w ciągu dwóch lat zespół pozakrzepowy, czyli przewlekłą niewydolność żylną, która utrudnia chodzenie i normalne funkcjonowanie.
Te objawy zakrzepicy i zatoru płucnego wymagają natychmiastowej reakcji
Zakrzepica żył głębokich najczęściej zaczyna się od jednostronnego obrzęku nogi, któremu towarzyszy ból lub napięcie nasilające się przy chodzeniu, a skóra nad zmienionym miejscem robi się cieplejsza i czerwieńsza, czasem przybiera sinawy odcień. Klasyczny objaw Homansa, czyli ból łydki przy zgięciu grzbietowym stopy, bywa opisywany w podręcznikach, ale ma niską czułość. Lekarze nie polegają już na nim przy stawianiu diagnozy. Ostateczne rozpoznanie wymaga badania USG Dopplera.
Groźniejsze są objawy zatorowości płucnej. Nagła duszność i ból w klatce piersiowej wymagają natychmiastowego wezwania pomocy, tak samo jak nagle przyspieszone bicie serca bez wyraźnej przyczyny. Od 30 do 50% przypadków zatorowości płucnej wynika z proksymalnej, czyli bliższej tułowia, postaci zakrzepicy żył głębokich, podaje serwis Kardioserwis. Zakrzepica bywa też całkowicie bezobjawowa, dlatego osoby z grupy ryzyka nie powinny czekać na pierwsze symptomy, tylko rozmawiać z lekarzem o profilaktyce zawczasu.
Ryby morskie ograniczają zlepianie płytek krwi, potwierdzają badania
Kwasy tłuszczowe omega-3, obecne przede wszystkim w tłustych rybach morskich takich jak łosoś czy makrela, zmniejszają aktywność płytek krwi i wspierają prawidłowe funkcjonowanie naczyń krwionośnych. Efekt przekłada się na niższe ryzyko powstawania zakrzepów, zwłaszcza u osób z podwyższonym cholesterolem. Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) rekomenduje minimum 250 mg EPA i DHA dziennie dla zdrowych dorosłych, a za bezpieczną górną granicę suplementacji uznaje do 5000 mg dziennie.
Teoretyczne ryzyko krwawień przy wyższych dawkach budzi obawy, szczególnie u osób przyjmujących leki przeciwzakrzepowe. Duże badania kliniczne nie wykazały jednak wzrostu ryzyka poważnych krwawień przy dawkach 3-4 g dziennie. Mimo to każda większa zmiana w suplementacji u pacjenta na warfarynie wymaga wcześniejszej rozmowy z lekarzem.
Na liście produktów wspierających krążenie od pewnego czasu pojawia się też świeży ananas. Zawarta w nim bromelaina jest badana pod kątem wydłużania czasu krzepnięcia krwi. Wyniki laboratoryjne są obiecujące. Naukowcy podkreślają jednak, że potrzebne są dalsze badania z udziałem ludzi, zanim bromelaina trafi do oficjalnych zaleceń dietetycznych.
Czosnek i kurkuma wspierają krążenie, ale nie każda przyprawa jest bezpieczna
Czosnek od dekad pojawia się na liście produktów korzystnych dla układu krążenia, obok innych składników typowych dla diety śródziemnomorskiej, które od lat przyciągają uwagę kardiologów zajmujących się profilaktyką chorób sercowo-naczyniowych. Zawarte w nim związki siarkowe, głównie allicyna, ograniczają zlepianie się płytek krwi i rozszerzają naczynia krwionośne. Metaanaliza dwunastu badań z udziałem 553 pacjentów z nadciśnieniem potwierdza to działanie. Analizę przeprowadzili naukowcy z Uniwersytetu w Adelajdzie. Regularne stosowanie preparatów czosnkowych obniżało ciśnienie skurczowe średnio o 8,3 mmHg, a rozkurczowe o 5,5 mmHg, czyli podobnie jak standardowe leki hipotensyjne. Najwięcej allicyny zachowuje świeży czosnek lub taki poddany jedynie niewielkiej obróbce termicznej.
Podobnym zainteresowaniem naukowców cieszy się kurkuma. Jej główny składnik, kurkumina, wykazuje działanie przeciwzapalne i może wpływać na proces krzepnięcia krwi. Przyswajalność kurkuminy rośnie, gdy łączy się ją z pieprzem i niewielką ilością tłuszczu. Podobne właściwości ma imbir. Zawiera naturalne salicylany, związki podobne do tych obecnych w aspirynie, które ograniczają produkcję tromboksanu sprzyjającego zlepianiu się płytek.
Ostrożniej trzeba podchodzić do cynamonu, zwłaszcza odmiany cassia. To źródło kumaryny, związku, z którego wyprowadzono warfarynę, jeden z najpopularniejszych leków przeciwzakrzepowych. W niewielkich ilościach jako przyprawa cynamon wykazuje łagodne działanie przeciwkrzepliwe. EFSA ostrzega jednak, że regularne spożywanie dużych ilości kumaryny może szkodzić wątrobie.
Dieta śródziemnomorska chroni serce, choć dowody na ochronę przed zakrzepicą są skromniejsze
Badania obserwacyjne prowadzone od kilkudziesięciu lat łączą dietę śródziemnomorską, bogatą w warzywa, ryby, oliwę z oliwek i orzechy, z wyraźnie niższym ryzykiem chorób sercowo-naczyniowych, zwłaszcza miażdżycy tętnic wieńcowych i zawału serca. Dowody na to, że ten sam sposób odżywiania chroni również przed zakrzepicą żył głębokich, są skromniejsze. Naukowcy tłumaczą to inną naturą obu schorzeń. Zakrzepy tętnicze i żylne powstają w odmiennych warunkach przepływu krwi, więc mechanizmy ochronne diety nie muszą się pokrywać.
Nie oznacza to jednak, że dieta nie ma znaczenia dla profilaktyki zakrzepicy. Utrzymanie prawidłowej masy ciała i ograniczenie żywności wysoko przetworzonej zmniejszają ryzyko jej rozwoju, przypominają materiały edukacyjne Narodowego Funduszu Zdrowia poświęcone profilaktyce choroby zakrzepowo-zatorowej. Otyłość figuruje na oficjalnej liście czynników sprzyjających powstawaniu zakrzepów, obok wieku powyżej 40 lat i długotrwałego unieruchomienia kończyn. Dieta śródziemnomorska sprzyja utrzymaniu prawidłowej wagi. Jej rola w profilaktyce zakrzepicy jest więc pośrednia. Nie chroni bezpośrednio przed powstawaniem skrzepów tak, jak ogranicza ryzyko miażdżycy.
Nawet najlepsza dieta nie pokona unieruchomienia i długiego lotu
Dieta wspiera układ krążenia, ale nie neutralizuje najsilniejszych czynników ryzyka zakrzepicy. Do tych należą długotrwałe unieruchomienie po operacji lub urazie, ciąża, terapia hormonalna i choroby nowotworowe. Żylna choroba zakrzepowo-zatorowa rozwija się u około 20% pacjentów z chorobą nowotworową, wynika z danych zebranych w bazie Leksykon Chorób. Ryzyko rośnie też przy hospitalizacji, zwłaszcza na oddziałach intensywnej terapii.
Długie podróże samolotem to osobny rozdział profilaktyki. Lot krótszy niż cztery godziny wiąże się z ryzykiem zakrzepicy na poziomie 0,02%, czyli dwukrotnie wyższym niż u osób, które nie latają. Przy locie dłuższym niż osiem godzin ryzyko rośnie do 2,7%. U podróżnych po pięćdziesiątce może sięgać 10%. To zjawisko określa się mianem syndromu klasy ekonomicznej, terminu ukutego już w 1977 roku. Ryzyko utrzymuje się jeszcze przez kilka tygodni po wylądowaniu.
Mechanizm jest dobrze poznany. W kabinie samolotu spada ciśnienie powietrza, a żyły się rozszerzają, co spowalnia przepływ krwi w nogach. Suche powietrze dodatkowo sprzyja odwodnieniu i zagęszczeniu krwi, co razem zwiększa ryzyko powstawania zakrzepów podczas długich godzin spędzonych w fotelu. Po ośmiu godzinach lotu rośnie produkcja trombiny, białka niezbędnego do przemiany fibrynogenu w fibrynę, z której zbudowany jest skrzep.
Kurkuma i imbir mogą wzmacniać działanie warfaryny
Eksperci powtarzają, że nawet najlepiej skomponowana dieta nie zastąpi leczenia zaleconego przez lekarza. Produkty opisane wyżej wspierają układ krążenia, ale nie rozpuszczają istniejących zakrzepów i nie są alternatywą dla terapii przeciwzakrzepowej. To rozróżnienie ma znaczenie kliniczne, nie tylko językowe.
Szczególną ostrożność powinny zachować osoby przyjmujące warfarynę i inne leki przeciwzakrzepowe, ponieważ organizm reaguje na nie inaczej u każdego pacjenta, w zależności od diety, wieku i innych przyjmowanych leków. Większe ilości kurkumy, czosnku, imbiru, kwasów omega-3 czy cynamonu mogą nasilać działanie tych leków i zwiększać ryzyko krwawień. Interakcja dotyczy też leków na nadciśnienie. Kwasy omega-3 wpływają na ciśnienie krwi, więc ich połączenie z lekami hipotensyjnymi może prowadzić do nadmiernego spadku ciśnienia.
Osoby na lekach przeciwzakrzepowych powinny też pamiętać o stałej, a nie eliminowanej, podaży witaminy K w diecie. Nagłe odstawienie warzyw bogatych w witaminę K zaburza działanie warfaryny silniej niż regularne, przewidywalne spożycie. Wszelkie większe zmiany w diecie warto wcześniej omówić z lekarzem lub farmaceutą, zwłaszcza przed planowanym zabiegiem chirurgicznym.
Nawodnienie i ruch chronią krążenie skuteczniej niż niejeden suplement
Odpowiednie nawodnienie to jeden z najprostszych sposobów wspierania krążenia. Odwodniony organizm zagęszcza krew, co sprzyja tworzeniu się skrzepów, zwłaszcza podczas upałów, długich podróży czy wielogodzinnego siedzenia przy biurku. Regularne picie wody kosztuje niewiele czasu i pieniędzy, a efekt jest mierzalny.
Ruch działa podobnie. Aktywność angażująca mięśnie łydek, jak spacery, jazda na rowerze czy pływanie, pobudza przepływ krwi w żyłach głębokich. Podczas długich podróży eksperci zalecają wstawanie i przechadzanie się co pół godziny, zginanie stóp i unikanie krzyżowania nóg. Pomocne bywają też pończochy uciskowe, szczególnie przy lotach dłuższych niż osiem godzin lub u osób z wcześniej rozpoznaną zakrzepicą.
Nie każdy niepokojący sygnał wymaga wizyty na ostrym dyżurze, ale nagły jednostronny obrzęk nogi, ból nasilający się przy chodzeniu czy nieoczekiwana duszność zasługują na szybką konsultację lekarską. Zakrzepica żył głębokich rozwija się czasem bez ostrzeżenia. Dlatego regularne badania i rozmowa z lekarzem o indywidualnych czynnikach ryzyka pozostają skuteczniejszą profilaktyką niż jakikolwiek pojedynczy produkt spożywczy.

